Strona główna

Wrzesień 6, 2008

Witam na mojej stronie!

W zasadzie nie tylko mojej, ale i Pawła Ościaka, który obsługuje ją „komputerowo”. Dwa lata przymierzaliśmy się do stworzenia strony i ciągle coś nam przeszkadzało. A to zbyt mało materiałów ( zbyt słabej jakości ), a to festiwal teatralny, a to organizowanie Obozu, a to matura, a to egzaminy na studia… I pewnie trwałoby tak przez kolejnych pięć lat ( zbyt mało materiałów, praca magisterska, kolejne Obozy, Zimowiska, itp. ), gdyby nie absolutnie genialne, jedyne w swoim rodzaju rozdanie, które nam się wspólnie zdarzyło…

Janusz Maliszewski

POEMA O SAMOTNYM SERCU

Mową wiązaną wiodą swe dyskursa
I Anna Rędzio i Jan Pawlikaniec.
Pełen pokory, spieszę więc dołączyć
Nim inne tuzy takoż ruszą w taniec.

Będę więc trzeci, nie - czwarty, nie - piąty ...
Bo to i Korwin i M. Samozwaniec,
I Makuszyński, Bittner i Czekański ...
W pierwszej dziesiątce nie zmieszczę się za nic !

Piszmy więc, piszmy ! Póki Muza zacna
Leje w łeb tępy poezyji zdroje
Wiernie opiszę, jako Paweł Ościak
I W. Kałużyński wiedli srogie boje.

Pełen pokory ? ! Bez mego udziału
W mrok niepamięci wpadłby rozkład karty.
Paweł napoczął polskie dwa żołędzie,
Za nim przeciwnik spuścił cztery hearty.

Oni po, my przed. Miałem ci ja ledwie
Coś piąty walet, singiel i cztery-trzy,
Więc - pięć żołędzi ! To - obowiązkowe,
W porządnych partiach z fitem się nie milczy.

Tu Kałużyński zadumał się nieco,
W końcu zadzwonił pięcioma dzwonkami.
Ars poetica ! Genius loci ! ET !
Nad stołem wtedy pomajtał skrzydłami !

Natchniony Ościak machnął pięć czerwieni,
Za nim pas straszny, forsujący, wilczy.
Też spasowałem. Cóż, mała pszczółeczka ...
W porządnych partiach bez fitu się milczy.

Zapadła cisza. Długa i złowieszcza.
Lampy przygasły, Feb wstrzymał rumaki
Gdy Kałużyński kładł na stole kartkę
Z pasem ostatnim. Niby Achaj jaki

Chocia pobity, to niepokonany...
Liczył i liczył, aż w końcu mu wyszło,
Że pięć i pół sta to więcej pięćsetki.
Spasował przeto przewidując przyszłość.

Piszmy więc, piszmy ! Póki Muza wzlata,
W czerep rubaszny skrzydłem wenę wwiewa,
Opiszę jeszcze jako kunsztem graczy,
Sztuką misterną szła za lewą lewa.

Chociaż nie warto ! As kier i kier mały,
Potem król karo, kiery, piki, kara...
Takim patentem, po szesnastu razach
Wszystkie się lewy obrońcom dostały
D2

A104
AKW109874
K87
W107
KDW952
5
A106
AKD986432

D
W9543
5
8763
632
W N E S
2 4 5
5 5 pas pas
pas
Jedenastego takiegoż miesiąca,
Trzeciego roku trzeciego millennium
Szlemika w kiery pięcioma kierami
Bez jedenastu bronił, co grał ze mną !

Opór materii ? Mędrca szkiełko z okiem ?
Poszepty zdradne, co sączą do ucha:
Zejdźże z pamięci ! Nie, tego rozkazu
Moja i twoja pamięć nie wysłucha.
Reklamy